środa, 22 stycznia 2020

Stracony cud.

Minęło 10 miesięcy odkąd urodziłam moją córeczkę. Powinna to być miła opowieść jakich wiele. Ale nie jest. Kaja urodziła się bez nerek i zmarła kilkadziesiąt minut po porodzie.  Mam 28 lat, to było moje pierwsze dziecko. Moje życie wtedy straciło sens. Ja chodzę, uśmiecham się i żyje ale to wszystko maska. Nauczyłam się pokazywać ludziom że wszystko jest dobrze. Czy kiedyś będzie inaczej? Czy odważe się znów zaryzykować zajście w ciążę? Kiedyś byłam pełną życia dziewczyną. Teraz jestem ale mnie nie ma. Czuję że coś we mnie umarło na zawsze razem z moją córką i nigdy nie wróci 😥

środa, 11 września 2019

Uciec...

Witajcie, to mój pierwszy post. Nie wiem co dalej z tego będzie. Zobaczymy.

Też tak czasem macie że chcielibyście uciec gdzieś w świat, zostawić wszystko co znacie i zacząć życie od początku? Ja tak mam od zawsze a w przypływie problemów jeszcze bardziej ale jakoś nadal się na nic takiego nie odważyłam. Ktoś z Was się odważył? Udało się? Przyniosło Wam to szczęście czy zmiana zamieszkania nic nie zmieniła? Sama się zastanawiam ciągle czy to coś da. Czy tylko zmienię miejsce zamieszkania a moje życie się nie zmieni i nie zapomnę o tym wszystkim co mi się przydarzyło. Z drugiej strony nowy początek, nowa szansa na lepsze jutro. Czy to bzdura? Chciałabym wiedzieć co o tym myślicie.

Pozdrawiam